<<
Situation in Adrar des Iforas region of Mali is unstable. April and May 2006 saw another wave of Tuareg rebellion. This ethnic group, dominant in the region, is angry about actions of government from Bamako, where tribes such as Bambara or Songhai hold the power and Tuaregs feel discriminated. Some of them demand independence or stronger autonomy, but many just want peace agreements of the past to be respected and promises of the government fullfilled. Meanwhile, a lot of men from Kidal, including respected in the area elders hide in the desert and mountain caves, land where Malian army has no control. They smuggle goods from Algieria to finance their operations and occasionally visit their families in the night in government controlled Kidal. Military presence is strong here, and night searches and controls are not so uncommon. Large part of the Tuareg population, equally racist to blacks from the south as they are to them, views soldiers as occupants. October 2006 , Kidal, Mali.
Sytuacja w położonym w północnym Mali regionie Adrar des Iforas jest bardzo niestabilna. W kwietniu i maju 2006 doszło tam do kolejnych tuareskich rebelii. Ta grupa etniczna, dominująca w regionie, domaga się respektowania swoich praw, wściekła na rząd z Bamako, gdzie reprezentanci takich plemion jak Bambara czy Songhai kontrolują całą władzę. Niektórzy z Tuaregów domagają się niepodległości, czy też większej autonomii, ale wielu chce jedynie respektowania porozumień pokojowych zawartych po zakończeniu poprzednich powstań. W międzyczasie, wielu mężczyzn z Kidal, włącznie z szanowaną tu starszyzną, ukrywa się na pustyni i w górskich jaskiniach, na terenie którego rządowa malijska armia nie jest w stanie kontrolować. Przemycają z Algierii kontrabandę aby finansować swoje działania, i czasem usiłują odwiedzać swoje rodziny w kontrolowanym przez rząd Kidal. Miasto jest obsadzone silnym kontygentem wojskowych, i nocne rewizje i zatrzymania nie są czymś rzadkim. Duża część tuareskiej populacji, o równie rasistowskim stosunku do czarnych z południa, jak tamci w stosunku do mieszkańców pustyni, traktuje rządowych żołnierzy jako okupantów.